W oczekiwaniu na św. Jana

Dziś o 6:37 rano wkładając rajstopy na prawą nogę (kolano zgięte, broda oparta na kolanie, sama nie wiem, jak ja to właściwie robię), poczułam na karku chłodny powiew zza okna. W tym samym momencie słońce wyjrzało zza chmury (światło pada na lewą, jeszcze gołą nogę), a ja wiem, że to właśnie dziś będzie noc świętojańska. Widzę to wyraźnie, nie może być żadnej pomyłki. Liście drżą w koronach drzew, światło snuje się po podwórzach. Wszyscy jesteśmy bezradni wobec wczesnego lata.