(…)

Zasypiam na fotelu zwinięta w kształt małej litery „z” (łydki to daszek, kręgosłup to podstawa, a złożone uda to ukośna kreska łącząca jedno z drugim). Ostatnie dźwięki, jakie słyszę, to huk upadającej książki, którą strąciłam łokciem, szelest wiatru w koronach drzew i odgłosy bawiących się dzieci  („Kto ostatni ten gej, gej, gej, gej”). A potem nagła cisza. Ostatnie uczucie – ciepło od koca otulającego nogi. Ale po chwili ciepło też odchodzi. Sen jest gęsty i czarny. Wielka cisza, z której się nie wychodzi, tylko wypełza. I ma się wtedy otarte kolana i brud na policzkach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s