Nic – ciąg dalszy

Nie mogę pisać. Czytam ledwo co. Zrezygnowałam już z nastawiania budzika i ambitnego wstawania w okolicach 7 rano. Budzą mnie w nocy grzmoty i błyskawice. Śpię bez snów, wstając z czołem chłodnym i mokrym od potu. Nastawiam prania. Smażę naleśniki i omlety. Podlewam kwiaty. Biegam – raz w upale, raz pod chmurami, innym razem tuż po deszczu. Przeglądam się w gigantycznych kałużach i przeskakuję te mniejsze.

Ale gdzieś tam w głowie snują się historie, przepływają obrazy. Nastroje przechodzą jeden w drugi. Tysiąc razy robię śmiertelnie istotne postanowienia, które trwają w porywach do kilku godzin. W końcu postanawiam nie postanawiać. Podlewam kwiaty. Smażę naleśniki. Nastawiam prania. Biegam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s