Letniość

Z wielkiej senności wpadam w wielką bezsenność. W końcu o 1:40 w nocy jem chrupki kukurydziane z zimnym mlekiem i małą brzoskwinię. Potem ściągam aplikację, która emituje szum morza. I ten elektroniczny szum staje się przepustką do półsnu, który przechodzi w płytki sen, a potem w ciemność bez dźwięków, obrazów i ruchu.

Budzę się po 7, smartfonowe morze mruczy mi do ucha, słońce przebija się przez chmury, a wiatr potrząsa firanką. W domu mam do jedzenia tylko to, co lubię – brzoskwinie, kozi ser, mleko, pomidory, ogórki, jajka i kawę ziarnistą Verona. W wazonie układam bukiet ze strusich piór i piję poranną kawę patrząc w swoje myśli, z pełną premedytacją bujając w obłokach.

W lipcu czuję się tak, jak bym znowu miała 16 lat i szczęśliwie nie wiedziała zbyt wiele o niczym, jednocześnie przeczuwając wszystko o wszystkim.

wpid-picsart_1437466118047.jpg