Nie jestem wariatem, jestem samolotem

No i stało się. Połknęłam muchę. Wpadła wprost w moje usta, wdychające łapczywie wieczorne powietrze podczas biegu. Może to dlatego, że zagapiłam się na srebrną tarczę księżyca już-prawie-w-pełni, który wisiał na bezchmurnym niebie nad Filtrami. A może nie było przyczyn, tylko ciąg zbiegów okoliczności w życiu moim i muchy. Przecież gdyby tor mojego biegu przebiegał o te kilkanaście milimetrów w bok, albo gdyby mucha rozpoczęła lot parę sekund wcześniej lub później, nic by się nie stało. Ale stało się. Mucha zjedzona. Koniec i kropka.

wpid-picsart_1438267920481.jpgZ precyzją i wizją opętanego przynoszę do domu kolejne rośliny w doniczkach – drzewka cytrynowe, krzewy papryki i pomidora, zioła, zioła, zioła. Włóczę się po bazarach analizując ceny czarnej porzeczki, jeżyn i brzoskwiń. Organizuję samotne wyprawy do sklepów ogrodniczych w różnych częściach miasta. Zamawiam w internecie kwietniki, zielniki. Chyba tracę rozum. To przyjemny rodzaj szaleństwa, nie zamierzam go leczyć. Ma być zielono, barwnie, żywo. Ma pachnieć, rosnąć, rozwijać się.

Gotuję, traktując to jako coś z pogranicza malarstwa i alchemii. Kto wie – może mój kamień filozoficzny nie składa się z rtęci, siarki i wody, tylko z młodych kartofli, ogórków małosolnych i czerwonej papryki. A może z jeżyn i czarnej porzeczki. Nie wiem, szukam. Dam znać, jak znajdę.

wpid-20150730_085504.jpgwpid-picsart_1438268008192.jpg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s