(…) (Osoba, która przebiegła)

Osoba, która przebiegła półmaraton (21 km), zasypiała przy świetle błyskawic. Nie grzmiało, nie padało. Błyski pojawiały się na granicy gorącego powietrza z jeszcze gorętszym. Sierpień przesyłał ostatnie upalne pocałunki, by wkrótce ustąpić miejsca swojemu chłodniejszemu i bardziej zdystansowanemu bratu wrześniowi. Osobę, która przebiegła półmaraton bolały nogi. Osobie śniło się potem, że nie może wstać, aż do odwołania. Osoba obudziła się zlana potem i zdyszana, ale jednak wstała. Z pewnym bólem. Znacznym bólem. Osoba dusiła się i przypiekała w nieklimatyzowanych tramwajach, a kwas mlekowy wyprodukowany przez mięśnie jej ud stawał się kwaśniejszy i kwaśniejszy. Osoba stoczyła kilka drobnych potyczek z naczyniami w zlewie, odbyła regulaminowe spacery z psem. Przywiozła, zawiozła, odprowadziła. Odbyła i wykonała. Po czym padła jak długa, zasypiając z twarzą i nosem zanurzonym w poduszkę.

Ciekawe, kiedy przyjdzie ten moment, że zakręcę ostatni słoik

Konfitury, konfitury, konfitury. Zamykam kolejne kilogramy owoców w słoikach, jakby nigdy już nie miało być lata, jakby czekała nas wieczna noc, chłód i głód. Jest w tym coś pierwotnego i instynktownego. Nie panuję nad tym, ale nawet nie chcę panować. Niewiele we mnie ostatnio chęci do panowania nad czymkolwiek i kimkolwiek. Wolę płynąć z prądem, ewentualnie lecieć z wiatrem. I oczywiście smażyć konfitury. Łączę kolory – pomarańczowy z żółtym i czerwonym, czerwony z granatowym. W eksperymentach zdarzają się mniej i bardziej spektakularne porażki. Coś gęstnieje. Coś nie gęstnieje. Coś wybucha. Coś opada. Coś rośnie. Szukam zależności i prawideł, czasem nawet je znajduję. A czasem znajduję tylko cień tajemnicy istnienia, ukryty gdzieś w śliwkach, wiśniach czy morelach. Ciekawe, kiedy przyjdzie ten moment, że zakręcę ostatni słoik i uznam, że jestem już gotowa na kolejną jesień i kolejną zimę mojego życia.

Konfitury z wiśni, truskawek i borówek – przepis

wpid-20150824_205932_richtonehdr.jpgW przyszłym roku będę mądrzejsza i zrobię te przepyszne konfitury w lipcu, a nie pod koniec sierpnia. Teraz wychodzą dość drogo i są opcją tylko dla zdesperowanych, którzy chcą za wszelką cenę zatrzymać kończące się lato. Zatrzymywanie czasu w miejscu nie jest tanie – wychodzi około 7-8 zł za słoik, jeśli nie ma się własnego ogródka z krzakami borówek, sadem wiśniowym i jesienną odmianą truskawek. Ja nie mam, więc korzystam z owoców miejscowej mafii owocowo-warzywnej. Czy warto? Według mnie tak. Mimo wszystko. Czytaj dalej