Gry uliczne

Jeżdżę. Ochota – Centrum – Natolin – Centrum – Wawer – Centrum – Ochota. W autobusach prawie 50 stopni. Skwierczę. Gram w gry, tak jest łatwiej. Pierwsza gra – stać lub siedzieć po zacienionej stronie autobusu. Gdy już nie ma zacienionej strony, przechodzę do drugiej gry – stać, nie dotykając nikogo gołą skórą. Gdy to też przestaje być możliwe – stać, dotykając jak najmniejszej liczy osób gołą skórą.

Już bez żenady wchodzę w środek fontanny, razem z torebką, butami i makijażem. Obserwuję roje much nad straganami z owocami. Mają zielono metaliczną barwę, są szybkie i lekkie. Pełno ich w jeżynach.

Młode jabłka brązowieją. Więdnie mi majeranek, więdnie lawenda, o lubczyku lepiej zapomnieć. Zapominam nawet chętnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s