Wyznania statystki

Za nami trzeci tydzień upałów. W ostatnich dniach zwiądł mi tymianek, werbena i dwa słoneczniki. Zakończył się też mój dwudniowy epizod w show-biznesie, czyli statystowanie w komedii romantycznej „Kochaj” w reżyserii Marty Plucińskiej. Będzie można mnie zobaczyć na wielkim ekranie przez co najmniej pięć sekund, kto wie, może nawet sześć. Nie pamiętam ani jednego statysty z żadnego z filmów, jakie w życiu widziałam. Panie idące po ulicy, panowie z psami, ofiary wybuchów – pracujący kilkanaście lub kilkadziesiąt godzin na to, żeby mignąć przez chwilę gdzieś w rogu i rozpłynąć się w niepamięci. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że mój debiut przejdzie niezauważony. Zamiast organizować przeprowadzkę do Hollywood, sprzątnęłam kuchnię, wyrzuciłam zeschnięte rośliny, które padły ofiarą upałów i ułożyłam na nowo słoiki z dżemami domowej roboty. Zostały jeszcze śmieci do wyniesienia, pranie do nastawienia, a wszystko to przy akompaniamencie pokaszliwań przeziębionej Emilki.

Plan filmowy to dla mało kogo wrota do sławy, ale dla wszystkich szkoła cierpliwości i charakteru. Można się nauczyć czekać. I czekać. I czekać. I czekać. I czekać. I powtarzać, powtarzać, powtarzać, powtarzać. I obserwować, jak z miliona nieskładnych puzzli powstaje całość, jak wielki chaos i nuda zamieniają się w porządek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s