(…) (Przyduszona katarem…)

Przyduszona katarem patrzę tępo w monitor. Mylę środy z poniedziałkami, gubię adresy i staram się nie dać opanować chłodnym myślom, ani porywistym wiatrom.

Wykreślam kolejne terminy z kalendarza, zostawiając to, co najważniejsze: pośpieszne spacery z psem, zakup minibagietek rustykalnych, tkwienie w fotelu i zbyt szybkie zapadnie w sen. A sen zagrania jak czarna dziura, albo beczka wypełniona smołą. Kto snuje w mojej głowie te senne przepychanki i trywialne historie zimowe?

To czas, w którym otwieram słoiki z konfiturami, będącymi jedynym dowodem na istnienie lata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s