Z mgły

Uliczkami Starej Ochoty sunie marznąca mgła. Błyszczą odłamki potłuczonego szkła na gołych trawnikach. Gram w wieczorną grę „znajdź psią kupę w ciemnościach”. Jestem już w tym całkiem niezła, mam doświadczenie i wypracowane podczas setek wieczornych spacerów techniki specjalne. Ale i tak marzę o tym, żeby latarnie świeciły jaśniej (lub w ogóle świeciły), albo jakiś wizjonerski producent karmy dla psów stworzył taką, po której odchody fosforyzują w różnych odcieniach tęczy. Wyobrażam sobie te kolorowe nocne światełka…

W domu czeka na mnie trzeci tom „Mojej walki” Karla Ovego Knausgaarda, do której przymierzałam się w ostatnich dniach. Są takie książki, w które wchodzi się jak w chłodne morze – najpierw przez długi czas trzeba brodzić przy brzegu, zanim zbierze się na heroizm i zanurzy po szyję. Jednak zanim wejdę w chłodne duńskie lata 70. i dziecięcy strach małego Karla, słucham jednym uchem internetowej transmisji z koncertu w Filharmonii Narodowej (Gustav Holst, „Planety” pod batutą Macieja Tarnowskiego). Potem dołącza też drugie ucho, przymykam oczy, pozwalam neuronom zanurzyć się w muzyce.

A potem wanna z gorącą wodą i dużo, dużo czytania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s