6 dni do Wigilii

Grudniowy bazar w drobnym deszczu. Krążę między dębowymi beczkami z kapustą, stosami mandarynek i suszonych owoców. Zapach wędzonych śliwek przenosi mnie gdzieś w lata 80. Wtedy śliwki suszone były twarde jak kamienie. Trzeba było długo trzymać w ustach, a potem delikatnie obgryzać uważając na pestkę. Dymny zapach długo zostawał na opuszkach palców.

Pod pachą mam silikonową stolnicę zwiniętą w lepki rulonik, formę do pierogów i tortownicę z przykrywką. Omijam szerokim łukiem jacuzzi dla karpi, czuję krople deszczu na czole i policzkach.

W głowie układam różne smakowe kompozycje  (pieczone buraki z mango?) i myślę, że to będą bardzo dobre święta.