O 22

Co robię o godz. 22 w Drugi Dzień Świąt? Pasteryzuję słoiki i wlewam do nich wrzący kompot z suszu. Starcza na trzy słoiki, akurat na trzy melancholijne zimowe wieczory, gdy wzywanie ducha Bożego Narodzenia okaże się nieodzowne. Zamykam te święta siedząc w fotelu z nogami na ulubionym podnóżku i wdychając zapach suszonych śliwek, jabłek, gruszek.

I wszystko układa się w spójną symfonię – silny wiatr znad Morza Śródziemnego, peruwiańscy Indianie na Placu Zamkowym, ukraińscy treserzy gołębi pocztowych i niezwykle krótkie łóżko króla Stanisława Augusta  (rekonstrukcja, oryginał nie doczekał). Przeglądam się w wypolerowanych królewskich zwierciadłach, puszczam oko do marmurowych satyrów i czuję w powietrzu zapach upływającego czasu.

Chmurne niebo ma dziś barwy jak z obrazów Canaletta. Widzę w głowie obrazy, które mogłyby powstać. Choćby „Widok na most Poniatowskiego od strony Palmy”, czy coś.

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s