Ot zima

W nocy przyszedł mróz. Trzeba było wyjąć z głębi szafy psi sweter w biało-czerwono-czarne pasy i mój stateczny, przyciężki kożuch z syntetycznego baranka. Psu szelki ledwo się dopięły na sweterku – nie da się widocznie bezkarnie podkradać kaczki i pasztetu z pańskich talerzy. Po kaczce, pasztecie i świątecznym schabie z mango i śliwką, psie konserwy noszące liryczną nazwę Dolina Noteci obsychają w misce. Psu marzną łapy, mi czerwienieją policzki. Ot zima.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s