Końce, początki, coś pomiędzy

Mróz. Pies odmawia wieczornych spacerów, już po pierwszych kilku sekundach robiąc w tył zwrot i żądając natychmiastowego powrotu do domu.

Ja zapadam się w fotel z kubkiem cappuccino, słucham leniwego jazzu i pozwalam myślom śledzić smugi światła padające na szczyty sąsiednich kamienic. Potem obserwuję pulsujące rytmy choinkowych światełek ledowych, wiedząc, że już niedługo lampki trafią do pudełka na wielomiesięczne zesłanie, a gwieździe betlejemskiej zaczną opadać liście.

Pomiędzy końcem a początkiem dużo przestrzeni dla literatury.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s