(…) (Deszcz pada…)

Deszcz pada naprzemiennie z lekkim śniegiem. Zakładam kalosze do kożcha,  a wieczorem zasypiam kilkanaście sekund po przyłożeniu głowy do poduszki. Śni mi się czarna kulka niezwykle ciężkiej materii i to jest koszmar. Innej nocy jestem asystentką początkującego przedsiębiorcy.

Wieczorami słuchamy z Emilką w nieskończoność tej samej opowieści o pilocie Pirxie, za każdym razem zapadając w sen po kilku minutach i obiecując sobie, że jutro będzie inaczej.

Książki leżą opuszczone przy łóżku, czekając na łaskawszy czas. Bo teraz najważniejszy jest sen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s