Nie-turystka

Nad Warszawą niskie deszczowe chmury, a ja albo przemierzam kolejne dzielnice z wycieczkami, albo biegnę wokół Pola Mokotowskiego słuchając przygód Sherlocka Holmesa, albo nagle zapadam w głęboki sen w samym środku dnia, co przecież nigdy, ale to nigdy mi się nie przytrafia. Sen wciąga mnie głęboko, głęboko, nie przynosząc żadnych snów, tylko rodzaj fizycznej ciężkości.

Chodzę po moim mieście jak turystka. Turystka-nie-turystka. Turystka, która nie przyjechała wczoraj i która nie planuje wyjazdu jutro, przemykając wzrokiem pobieżnie po kilku eksportowych zabytkach i wracając do swojego świata, którego nie zna w takim samym stopniu, jak nie zna niczego innego.

A wieczorami kolejne sztuki w ramach letniego festiwalu w Teatrze Dramatycznym, dłonie obolałe od braw, kilka łez na policzkach podczas tego czy innego przedstawienia, kilka głośnych wybuchów śmiechu. Rosnąca kolekcja programów teatralnych na półce.

W słoikach złociste konfitury (brzoskwinia, morela, jasna czereśnia), w butelkach soki (wiśnia i jagoda, porzeczka i jagoda). Długie rozmowy prowadzone przez komunikatory z przyjaciółmi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s