W którymś momencie 

W którymś momencie można już tylko poukładać rozrzucone ubrania, zmyć makijaż, przenieść kilka talerzy do zmywarki, zamknąć jedną książkę, otworzyć inną, patrzeć na litery z pewną tępą obojętnością – jak by się czytało menu w barze szybkiej obsługi i uznać, że ten ciąg czynności to jest właśnie życie.

Można też wsłuchać się w oddech śpiącego psa  (na granicy ciszy), w rytmiczne uderzenie owadziego ciała o jakąś płaską powierzchnię  (ściana? klosz lampki nocnej?) i czuć, że  właśnie dziś wynalazło się zupełnie od nowa i z niczego uczucie smutku.

Można wdychać nocne powietrze, słuchać odległego szumu samochodów na ulicy Grójeckiej, płynnie przeskoczyć myślami gdzieś na początek ubiegłego stulecia i poczuć w sobie głęboką czułość dla tej dzielnicy, dla tego miasta.

Jechałam dziś tramwajową linią turystyczną z przewodnikiem ubranym w mundur. Przewodnik wyrzucał z siebie do mikrofonu fakty i anegdoty, wagonikiem zarzucało od gwałtownych przyśpieszeń, a mi brakowało w tym właśnie czułości i jakiegoś głębszego oddechu, który jest niezbędny do obcowania z prawdą.

Jedna uwaga do wpisu “W którymś momencie 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s