(…) Zimą

Zimą Iwaszkiewicz, latem Iwaszkiewicz, jesienią też Iwaszkiewicz. Ten rok ogłaszam więc rokiem Iwaszkiewicza. Ponurawy to towarzysz, idealny na nocne ulewy i pierwsze wrześniowe katary. Listy i dzienniki pozwalają zanurzyć się w innym czasie, innym życiu, innych codziennych dramacikach. 17-letni Iwaszkiewicz napisał w dzienniku (dręczony katarem), że chyba jednak umrze. Nie umarł. W każym razie jeszcze nie wtedy.

Z kaszlącą Emilką oglądamy serial BBC „Merlin”, płaczę jak bóbr (lub stado bobrów) nad śmiercią dzielnego Lancelota, chociaż wcześniej pokpiwałam z jego teatralnej rycerskości. Opłakuję chyba tę skrajnie idealistyczną postawę, która skazana jest na wielowymiarową porażkę.

Nocą huczy jakaś wściekła ulewa, sen nie chce przyjść, a nadejście poranka nie wydaje się wcale tak oczywiste, jak zazwyczaj. Nad ranem ulewa ustaje, a poranek jednak nadchodzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s