U schyłku

U schyłku zimy w treningach sportowych towarzyszą mi melancholijne opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza. W jakiś paradoksalny sposób wpisują się w zimny krajobraz siłowni. Najpierw „Brzezina” i powolne umieranie na gruźlicę, potem opętana „Matka Joanna od Aniołów”, a pod nogami kolejne kilometry na bieżni, niezbyt liczne i niezbyt szybko przemierzane. Na pytanie o plan treningowy na dany dzień odpowiadam: trzy rozdziały, no może cztery…

Tymczasem zlatują się żurawie i bociany, podczas porannych spacerów z psem słyszę poświstywania i ćwierknięcia, czując zapach mokrej ziemi i oglądając odbicie szarych chmur w kałużach. 

W centrach handlowych interesują mnie głównie stoiska z akwarystyką, a cała reszta wydaje się zbędna. 

Ferie były okazją do rajdu po warszawskich teatrach. Najbardziej utkwiła w głowie  „Niebezpieczna metoda” w Teatrze Dramatycznym, sztuka o początkach psychoanalizy i romansie młodego Junga z jedną z histerycznych pacjentek. Rozwój to efekt uboczny ścierania się  przeciwieństw – rozumu z emocjami, chłodu z gorącem, ucznia z mistrzem. Trudno uchwycić moment w którym z kolejnych potyczek wyłania się nowy porządek. Co najmniej tak intensywny i burzliwy jest związek Junga z Freudem, on również kończy się trzaśnięciem drzwiami. 

Christopher Hampton, „Niebezpieczna metoda”, reż. Agnieszka Lipiec-Wróblewska

Inicjacje

Nad Warszawą znów płyną ciemne chmury, blade latarnie nie są w stanie rozświetlić tego ciemnego miasta. W niedzielny wieczór na ulicach nieliczni spacerowicze z psami, gdzieniegdzie przemykające stadka młodzieży. Ciemne witryny, ciemne okna, liście tańczące na wietrze.

242356190

Wracam z kina Iluzjon, mając w oczach te zamglone islandzkie przestrzenie, polarne noce i surową brzydotę rybackich miasteczek gdzieś za końcem świata. Stoły pokryte ceratą, łuszczącą się farbę, stosy opróżnionych butelek i niedopałków.

Młody chłopak z Reykjavíku zostaje zesłany w rodzinne strony do zgorzkniałego, popijającego ojca – rybaka. Porzucony przez kobiety – matkę, która postanowiła wyjechać do Afryki, babkę – która nagle umarła, młodzieńczą miłość – która wybrała lokalnego samca alfa – stara się odnaleźć w męskim świecie. Podejmuje pierwszą pracę w przetwórni ryb, pije pierwszą kawę i pierwsze piwo, dostaje pierwszą wypłatę, a do snu kołyszą go odgłosy pijatyk ojca i jego przyjaciół.

9895-SPARRROWS3-700x700Ale ten męski świat jest jakiś przetrącony i osnuty mgłą. Wspólne strzelanie do fok to nie odwieczny rytuał panów stworzenia, tylko rozpaczliwy spektakl triumfu słabych nad jeszcze słabszymi.

Jest tam jednak też jakaś czułość i niewinność, której nie niszczą kolejne inicjacje głównego bohatera, włącznie z inicjacją seksualną w objęciach miejscowej pani Robinson. Jest też czułość między zagubionym ojcem i zagubionym synem, przekraczająca pijackie wyskoki obydwu. Jest też ciężka praca, którą obaj wykonują jakby mimochodem – bo w tym świecie to praca czyni mężczyzną, a po pracy czarna kawa z termosu.

9893-SPARROWS-700x700

„Wróble”, reż. Rúnar Rúnarsson

Pozimie

Mróz odpuścił, a ja skończyłam 33 lata. W ostatni weekend stycznia niebo bezchmurne, twarz owiewa delikatny wiatr z południa i pojawia się nieodparta chęć kupowania świeżych tulipanów w nierozsądnych ilościach. W głowie układam bardzo poważne plany dotyczące wiosennych porządkow, otwieram nowe pliki w Excelu i z zadowoleniem obserwuję wróble skaczące po bezlistnych żywopłotach.

Tegoroczny sezon teatralny otwarty monodramem Łukasza Simlata „Jednocześnie” w Teatrze Studio. Tekst
Jewgienija Griszkowca – migawki z życia wewnętrznego – chaotyczne tym typowo ludzkim chaosem. Żeby namalować portret człowieka nie wystarczy odwzorować rysy twarzy i strój. Na obrazie powinny się znaleźć wspomnienia z dzieciństwa  (wywołane na przykład przez zapach mokrych drewnianych zakurzonych schodów), sylwetki modelek z Playboya wyciętych starannie i przechowywanych pod materacem, wyprawa do Drezna, obejrzane filmy  (również te złe), a do tego cała fizjologia. I marzenia, by zostać rycerzem. I szereg innych spraw. Wszystko jednocześnie.

Jesteśmy tak cudownie nielinearni, prawda?

image