Podlewanie

Czuję się tak, jak bym w tym tygodniu przebiegła co najmniej półmaraton. Dopiero po naprawdę męczącym tygodniu odkrywam wspaniałość piątku. I ta radosna świadomość, że jutro rano nie czekają mnie żadne telefony, maile, służbowe spotkania, negocjacje i bieg do przedszkola na godzinę 8 rano! Za to czeka gorąca kąpiel z pianą i stos rozpoczętych książek. I stos nierozpoczętych. Kawa z przyjaciółką. Niech żyją małe, ciche piątkowe radości.

Powinnam się regularniej podlewać, bo mi przysychają gałązki. A może to po prostu nadchodząca zima?

Tu i teraz

Oddycham pełną piersią. Alarm nowotworowy odwołany! Cieszy czerwcowy wietrzyk, kawa mrożona, chmury na niebie. Ostatni miesiąc nauczył mnie po raz kolejny, żeby żyć tu i teraz.

Dupa, nie feministka

fot. AWZ
Biegnąc ścigamy się z własnym cieniem (fot. AWZ)

Żyjemy w dziwnych czasach, kiedy trudniej jest dostać się do przedszkola niż na wyższą uczelnię. Żeby mieć całkowitą pewność, że dziecko zostanie przyjęte do publicznej placówki, najlepiej być upośledzoną fizycznie lub psychicznie samotną matką kilkorga dzieci, objętą dodatkowo nadzorem kuratora. Wtedy zbiera się około 140 punktów. Ja mam 64 punkty, a i tak jestem w znacznie lepszej sytuacji niż na przykład osoby bezrobotne (64 punkty są za to, że oboje rodzice pracują lub studiują w trybie dziennym). Czytaj dalej