Dziadoween

Po piętnastu godzinach snu gardło bolało już jakby mniej, a ja jeszcze głębiej zapadłam się w jesień. Spacerując z psem czuję miękkość liści pod stopami i charakterystyczny zapach przemijania. Jesienne sny wciągają mnie w swoje wirujące wątki, a rzeczywistość z każdym dniem robi się coraz mniej realna. Zwalniam, oddycham głębiej i z łatwością zapadam w sen.wpid-2015-10-31-21.25.06.jpg.jpeg

Odprawiamy z przyjaciółkami doroczny rytuał „Dziadoween”, zapraszając do stołu zaprzyjaźnione duchy przodków i spalając swoje zapisane na kartkach marzenia w wydrążonej dyni. Gdy zapraszam ducha babci Emilii, wosk z głośnym sykiem zaczyna ściekać ze świecy wprost na obrus, tworząc wyraźny kształt serca. A może tylko dla mnie on jest taki wyraźny… Ale mi to absolutnie wystarczy.

wpid-20151029_191702.jpg

Cichość

Jak ja lubię te ciche pierwsze stycznia, gdy na porannym spacerze nie spotykam nikogo, nawet wron poszukujących skarbów w śmietnikach. A potem stygnąca kawa i leniwe przechadzki po internecie. Cisza, cisza, jaka piękna cisza. Po tej wściekłej kanonadzie fajerwerków i rac, tłuczonych butelek i okrzyków, wreszcie cisza! Tak właśnie lubię wsłuchiwać się w pierwsze kroki Nowego Roku.

Odkąd mieszkam sama z córką, wróciły do mnie sny. Przetaczają się co noc jak deszczowe chmury, pchane silnym północnym wiatrem. Dziś śniła mi się jakaś impreza na ulicy, na którą przyszły wszystkie te osoby, których naprawdę nie chciałam poznawać ani oglądać. Wręczono mi kartkę z adresem, którego szukałam jeszcze niedawno. Teraz wszystko było na wyciągnięcie ręki. A ja stałam gdzieś z boku, nie wiedząc co robić, aż wszyscy się rozeszli. Kartkę z adresem wyrzuciłam do kałuży, patrząc jak brudna woda zmywa litery i cyfry.

Tak, Sylwester minął bez euforii. Wokół trwała zabawa, a mnie odwiedzały duchy ostatnich tygodni, miesięcy, a nawet lat.

A potem gdzieś zapodział się mróz, chmury dotknęły chodników i parę minut po północy zaczęło padać i padać i padać. Przed wejściem na osiedle zebrała się grupa sąsiadów otulonych w płaszcze. Na stoliku leżały zmoczone resztki czipsów, kilka balonów i zużytych plastikowych kubeczków na szampana. Dzieci i dorośli stali z rękami w kieszeniach i zakłopotaniem na twarzach. Jakby chcieli zapytać, czy nowy rok już naprawdę przyszedł i czy to tylko tyle?

Irma Haselberger
Irma Haselberger
William Francis Longstaff, The Rearguard
William Francis Longstaff, The Rearguard