Potrzeba mi wzmocnienia


Długo oczekiwane warsztaty ciasteczkowe. Boże, jakie to piękne, że mogę już odstawić dziecko na zajęcia, a sama delektować się kawą i książką! Emilka jest już naprawdę duża i samodzielna. W ramach sobotniej promocji dla steranych matek na czytanie miałam dobre trzy godziny. Czytaj dalej

O kanibalistycznych praktykach królowej Elżbiety II i nie tylko

Ostatnie trzy dni spędziłam między innymi w Laosie, Kambodży, Tajlandii, Birmie i Chinach, a to za sprawą Tiziano Terzaniego i jego pięknej książki „Powiedział mi wróżbita”. Książka pachnąca Azją, będąca kronikarskim zapisem dogorywania starych kultur i trimfalnego pochodu plastiku i betonu. Po lekturze smutek i wstyd, ale z drugiej strony pewna ulga, że naszych autostrad nie budują wynędzniali więźniowie polityczni w kajdanach. W sumie żyjemy w nienajgorszej części świata. Czytaj dalej

Ze środka długiego warszawskiego weekendu

Plany na niedzielę. Wyprawa z Emilką na „Porwanie w Tiutiurlistanie” do kina Wisła. Potem jakiś dobry pizzo-makaron w zacnym żoliborskim towarzystwie. Wdychanie powietrza wilgotnego od deszczu. Nielegalne czytanie późną nocą. A w tle praca, praca, praca, praca i kawa, kawa, kawa, kawa.

Myśli mi się tańczenie i masaż Lomi Lomi Nui gdzieś w połowie miesiąca.

Cieszy zbliżająca się superwizja.

Śnią się sny.

Noszą zielone sukienki i szeleszczące kolczyki.