Z obłoków

W oczach ukraińskie stepy, u głowie wiersze Okudżawy, w uszach gra Valery Gaydenko. Tak, to wszystko przez tego niepozornego Ukraińca, który gra na gitarze klasycznej już sama nie wiem czy jak Bóg, czy może raczej Szatan. Siedział z gitarą przy ulicy Chmielnej i grał tak PIĘKNIE, że z miejsca chciałam mu dać wszystkie moje pieniądze, a w końcu kupiłam dwie płyty. Co za muzyka z piekła rodem. Albo z nieba. Jeśli chodzi o mnie, to ta muzyka jest wystarczającym powodem do istnienia wszechświata. Czytaj dalej