Z Rachmaninowem

– Naprawdę przyszłaś tak zupełnie sama do filharmonii? To smutne. – Mówi znajoma. – Nie sama, tylko z Rachmaninowem. A smutne by było, gdybym przyszła z Wagnerem, albo, nie daj Boże, z Mahlerem. A tak,  gdy Rachmaninow przygotowuje się do koncertu, ja mogę sączyć herbatę jaśminową i delektować się jedynym w swoim rodzaju pokazem filharmonijnej elegancji. Tego nie zobaczycie w Vogue ani na Fashion TV, to tylko w Warszawie w wybranych teatrach, operze i filharmonii właśnie. Międzypokoleniowa i międzyklasowa wizja piękna i stylu. Dzianinowe kreacje, do tego złote sandałki lub szpilki do nieba, tapiry, trwałe, koronki, kokardy, bluzy sportowe, kabaretki – szalone warszawskie fusion, które wciąż czeka na swojego portrecistę. Kicz w takim stężeniu staje się sztuką, która zachwyca różnorodnością i śmiałoscią w łamaniu kanonów.
A potem Rachmaninow bierze mnie pod rękę i przestaje być ważne, kto jak wygląda.

rachmaninoff
Siergiej Rachmaninow

Jesienna dziewczyna

Jesień pędzi w rytmie staccato. Ledwie wyszła z lata, a już mknie jak szalona ku zimie. Odkrywam w sobie bezużyteczną i próżną, ale jakże miłą, namiętność do mody. Cieszą mnie płaszcze, kapelusze, paznokcie, obcasy, marynarki, torebki, tusze do rzęs i cały ten zgiełk. Wstyd się przyznać! A tyle lat wydawało mi się, że można być ALBO ładną, ALBO mądrą. I ja wolałam to drugie. Chyba.

Emilka przechodzi z infekcji w infkcję ze swoim 4-letnim wdziękiem dorastającej trąby powietrznej. A ja najbardziej lubię spokojne chłodne noce z kolejnymi Agathami Christie w ręku i skarpetkami na stopach. Tańczyć też lubię! I marzyć sobie. I pić gorące kawy w nadmiernych ilościach. Tak, naprawdę kocham jesień.