Najciemniejszy tydzień w roku

Siedzę w fotelu przy włączonej lampie, choć jeszcze nie ma 10. Ostatnie łyki stygnącej kawy, na kolanach „Narzeczona Schulza” Agaty Tuszyńskiej i magazyny z przepisami świątecznymi. Na okładce książki szkic – kobieta z dumnie uniesioną brodą, wyraźnie zaznaczoną talią i torebką w dłoni. Obok mały,  skulony Schulz ze wzrokiem wbitym w chodnik. W tle małomiasteczkowa ulica.

image

Łatwiej czytać o kapuście z grzybami i wielowarstwowych kunsztownych ciastach  (przepis zaczyna się: Weź 10 jaj…), niż o tej kobiecie, która przez kilkadziesiąt lat w rubryce „stan cywilny” wpisywała „samotna”, a wspomnienia którymi dysponowała były raczej gorzkawe.

Juna to jakby zagubiona w czasoprzestrzeni jeszcze jedna siostra Bronte – skazana na wieczną prowincjonalność, złe sploty okoliczności i powolny rozpad.