Koniec świata

W środku nocy obudził mnie koniec świata. Grad bił o parapet, firanki tańczyły swój burzowy taniec. Grzmot, grzmot, grzmot. Ale po chwili odpadam w nudny sen nie wiadomo o czym. Gdzieś idę, coś liczę, spadam, nie istnieję. Grzmot, grzmot, grzmot. Rano świat znów na swoim miejscu. Dziś też będzie upał.