Notatki nadmorskie

W Gdańsku mieszkałam w Golden Tulip – perle czterogwiazdkowej architektury obozowej. Zunifikowane i ponumerowane  baraki – apartamentowce, brukowane alejki, siatka, szlabany. Z mojego apartamentu widok na dwa dźwigi do nieba i budowę kolejnych baraków. Warkot pracujących betoniarek, szum samochodów na ulicy Piastowskiej. W pobliżu barek z kuchnią meksykańską, automaty do gier, stoisko z plastikowymi kapeluszami i kuferkami z motywami morskimi, wyprodukowanymi w Chińskiej Republice Ludowej.

Gładka tafla morza, sycylijski błękit nieba, na plaży emeryci i rodziny 500+ zabarykadowani za wielobarwnymi parawanami.

Rowerzyści śmigają w kierunku Westerplatte, ja biegnę wymijając wózki z niemowlętami i oddycham coraz ciężej i ciężej, by czerwona i mokra wrócić do luxbaraku i słuchać kojącego szumu betoniarek.

image

image