Dziewczynka

Dziś wieczorem znowu miałam 15 lat, czytając „Tajemniczego opiekuna”. Teraz mam ochotę zabrać się za „Władcę pierścieni”. Sama nie wiem, skąd ten niespodziewany powrót w przeszłość. Może to ten szalony wiatr przewiał mnie w inną czasoprzestrzeń? A może wczorajsze zajęcia z pantomimy, na których poczułam się niezdarną, rozmarzoną dziewczynką?

Tydzień opętań

Zapowiada się tydzień opętań i wywoływania duchów. We wtorek pantomima, a w weekend warsztat „Butoh the Dance of Origin” prowadzony przez Rui Takayuki, tancerza i choreografa z Japonii. Jest we mnie ciekawość nowych doznań i środków wyrazu. A dziś przypadkiem trafiłam w telewizji na „Drużynę pierścienia”. Jak zawsze płakałam przy śmierci Boromira. Może nawet bardziej niż zawsze?

Czemu nie

No i znalazłam zajęcia z pantomimy odbywające się w Warszawie przy Teatrze na Woli. We wtorek chcę zobaczyć, jak to wygląda. I sama się sobie dziwię! A jednocześnie nie dziwię się wcale. Nie dziwi się ta część mnie, która kupuje w Empiku farbowane piórka marabuta i włochate filcowane druciki w różnych kolorach, a potem wygina z tych drucików różne postacie. W ten sposób powstają dziwaczne nakładki na długopisy i ołówki.

Mam teraz taką filozofię, że jak chcę czegoś spróbować, to po prostu próbuję. Cokolwiek by to nie było. Podążanie za własnymi twórczymi impulsami to ekscytująca przygoda. Bo nigdy nie wiem, dokąd mnie zaprowadzą. Nie chcę być tylko biernym widzem i odbiorcą cudzej twórczości. Chcę sama coś tworzyć, nawet jeśli to będzie kanciaste i niedoskonałe. Pantomima i teatr ciała? Czemu nie.