Ślady

Mówiłeś tato
Przez tyle lat
Że trzeba po sobie zostawić ślad
Mówiłeś mądrze
I ja Ci wierzę
Więc zostawiłam
Kapelusz w uberze
Skarpetki na jachcie
I szalik w aucie
Na wszelki wypadek
Robię tak
Żeby zostawić
Śladów cały szlak.

Gra

Wczoraj słońce
Dzisiaj mgła
Wczoraj Ty
Jutro ja
Znowu proza
Znowu dryl
Życie to kolekcja chwil
Wdech i wydech
Wydech wdech
Raz jest szczęście
Raz jest pech
W tym kasynie wciąż trwa gra
Wielki Krupier żeton da
Raz jest czarne
Raz czerwone
Raz na tą, raz na tamtą stronę
Na co stawiać
Ile grać
Kto mi może radę dać
Gram wysoko, tak jak Ty
Chociaż już wyszedłeś z gry.

Co dziś robisz

Na pytanie „co dziś robisz” odpowiadam, zgodnie z prawdą, że powidła, konfitury z brzoskwiń i dyni, mus gruszkowy i nalewkę z gruszek i pigwy. „Tak wszystko na raz?” „Wszystko na raz”. To już chyba faza maniakalna. Potrzeba mi głębokich kolorów jesieni – pomarańczu, czerwieni, żółtego. W kuchni zalegają już dziesiątki barwnych słoiczków i butelek.

wpid-picsart_09-23-01.45.59.jpgPo południu biegnę do Fundacji Ocalenie na Koszykową z trzema wyprawkami szkolnymi, które skompletowaliśmy wspólnie z przyjaciółmi. Kredki, plasteliny, flamastry, bloki – okruchy normalności. Wiem, że na granicę chorwacko-serbską dojechały moje dwa swetry, polar Emilki, dwa swetry taty i płaszcz jesienny mamy. Znowu malutko, ale komuś zmarzniętemu będzie cieplej.

Nakarmić głodnego, napoić spragnionego, ogrzać zmarzniętego. Uśmiechnąć się do smutnego. Ostatnio czuję, że to o to chodzi. I nie każcie mi wprowadzać „rozwiązań systemowych”, od tego są mądrzejsi ode mnie. Trzymam za nich kciuki.