Piesenka

Siedzisz sobie na przystanku
I niewiele dzieje się
Myślisz o tym, lub o tamtym
Tylko nie o małym psie

Ale życie, jak to życie
Czasem tak to właśnie jest
Że choć ty o psie nie myślisz
To o tobie myśli pies

Nie wie tego twoja głowa
Ale serce dobrze wie
To nie ty przygarniesz psa
Ale on przygarnie cię

I w te ciemne złe poranki
Gdy tak trudno z łóżka wstać
Wstaniesz jednak, klnąc pod nosem
Znowu spacer, … mać

Czy istnieje w świecie miłość
Teraz dobrze wiem już ja
Mieszka tam gdzie wyłupiaste
Zezowate oczy psa

Krzywe łapy, żółte zęby
Rodowodu raczej brak
Lecz jednego jesteś pewny
Nikt cię nie pokocha tak

Czasem życie to nie bajka
Kto to lepiej wie niż ty
Tak naprawdę to komplement
Gdy się mówi „zszedł na psy”

I przychodzi taki moment
Co z tym człowiek zrobić ma
Że niestety to już koniec
I pożegnać trzeba psa

Tu nie każdy cię zrozumie
Mówią: to był tylko pies
Jednak ty wyraźnie czujesz
Że umiera twoja część

1 listopada

Na górze róże, na dole proch
Niecały miesiąc, a jakby rok
Spadają liście, zapada mrok
W alejkach szum,
W alejkach tłok.

Tu były róże, i nie ma róż
Tu trwało życie, nie ma życia już

Opadły liście, szczerniała ziemia
Niedawno tu byłeś
I już Cię nie ma.

To chyba koniec
Kurtyna
Pass
Została pamięć
I doktor czas.

Po sezonie

I już znowu po sezonie
Znowu głucho w telefonie
Suche trzciny
Pajęczyny
Znowu mgła
Znowu rdza
Znów przy kei hula chłód
A jezioro skuje lód
Jachty znów pokryje kurz
Bo się sezon skończył już

Sztywne palce
Siwe skronie
Czy jest życie po sezonie?
Czy po zimie wrócę tu
Czy się wyrwę z tego snu
W którym wszystko trafił szlag
W którym nie wiem co i jak?

Skrzypi pomost
Gwiżdże wiatr
Szare niebo
W sercu strach