Sztama

Powązki Wojskowe skąpane w słońcu i deszczu opadających liści. Idziemy z Emilką wyposażone w szczotki, butelki z płynem, znicze, wianki plecione z suszonych kwiatów, kwiaty w doniczkach i odprawiamy doroczne rytuały, gawędząc z przodkami z pewną czułością. Chcę przekazać Emilce, że ze zmarłymi warto trzymać sztamę. Emilka z ciekawością spogląda na inne groby i odczytuje na głos informację o „sąsiadach”. Udaje się wypatrzeć nawet jedną wiewiórkę (25 lat temu były ich dziesiątki…) i całą armię afrykańskich lub azjatyckich biedronek, które uznały 1 listopada za dobry dzień na podbicie tego rejonu świata.
image

Dziadoween

Po piętnastu godzinach snu gardło bolało już jakby mniej, a ja jeszcze głębiej zapadłam się w jesień. Spacerując z psem czuję miękkość liści pod stopami i charakterystyczny zapach przemijania. Jesienne sny wciągają mnie w swoje wirujące wątki, a rzeczywistość z każdym dniem robi się coraz mniej realna. Zwalniam, oddycham głębiej i z łatwością zapadam w sen.wpid-2015-10-31-21.25.06.jpg.jpeg

Odprawiamy z przyjaciółkami doroczny rytuał „Dziadoween”, zapraszając do stołu zaprzyjaźnione duchy przodków i spalając swoje zapisane na kartkach marzenia w wydrążonej dyni. Gdy zapraszam ducha babci Emilii, wosk z głośnym sykiem zaczyna ściekać ze świecy wprost na obrus, tworząc wyraźny kształt serca. A może tylko dla mnie on jest taki wyraźny… Ale mi to absolutnie wystarczy.

wpid-20151029_191702.jpg

Przed wypłynięciem

Budzi mnie o 4 nad ranem wściekły, pierwotny głód. Świta. Niebo szare i niskie. Zjadam kanapkę z pomidorem i znowu zapadam w sen. Śni mi się statek piracki zakotwiczony gdzieś na dzikiej bałtyckiej plaży. Załoga to ja, tata, dziadek, moja siostra. My z tatą na plaży, czekamy na wykonanie jakichś napraw. Tata strzyże brodę. Dziadek z siostrą zostają na pokładzie. Świta. Przepełnia nas radość i poczucie wolności. Wiem, że wszystko będzie naprawione. Słońce odbija się od tafli wody. Statek kołysze na falach. Czuję zapach mokrego, starego drewna.

Gdy się budzę o 6 niebo jest znowu niebieskie. Pierwsza myśl – ja nie mam siostry. Ale może to była zmarła córka mojego brata. Byłaby teraz w moim wieku. I tak na pokładzie byli zmarli, a na plaży żywi. Wszystko się zgadza. Oni czekają na nas na pokładzie, aż wszystko się naprawi. A potem razem pożeglujemy.

image