Płynność

Kiedy ostatnio siedziałam (tak jak to robię teraz) w moim ukochanym fotelu, wyciągając nogi na podnóżku, słuchając szumu fontanny i obserwując grę cieni na liściach brzozy za oknem? Nie pamiętam. Kiedy w perspektywie na wieczór miałam wielkie, kuszące, niesprecyzowane NIC? Nie pamiętam.

W czerwcu zdobyłam dwa medale na zawodach  (15 km i 5 km), przebiegłam łącznie ponad 104 km, posiniaczyłam nogi. Odbyłam kilka podróży w modelu tam-i-z-powrotem, obserwując chmury na niebie i dojrzewające zboże na polach.

I dziś, czyli pierwszego lipca, leżę w swoim ulubionym fotelu może bez sił, ale za to z pewną łagodną miękkością, która zazwyczaj charakteryzuje płyny. Czuję się wylana ze swojej zwykłej formy, przelewająca z prawa na lewo i z powrotem z lekkim pluskiem. Dziwny to stan, ale przecież nie zły. Kropla drąży skałę i nie ma w tym gwałtowności, hałasu, walki.

W mięśniach odczuwam te 11 km przebiegnięte w upale wczesnego lipcowego popołudnia. Ciężar, senność i coś na kształt spokoju. Muszę się naprawdę solidnie zmęczyć, żeby poczuć taki spokój.

image

Spokojnie jak na wojnie

Skończyłam oglądać 5-godzinne seminarium Briana Tracy o kryzysie. Uff! Dziś najbardziej utkwił mi w głowie wątek lęku. Lęk hamuje wyższe funkcje umysłowe, uniemożliwając logiczne myślenie. Działając pod wpływem lęku wybieramy jedną ze skrajności: agresję lub depresję. Dlatego tak ważna jest umiejętność zachowania zimnej krwi w kryzysowej sytuacji. Spokój oznacza skuteczniejsze, mądrzejsze działanie i szybsze przezwyciężenie trudności. Dodam od siebie, że spokój jest też generalnie przyjemniejszy. A więc – tylko spokojnie!

Dupa, nie feministka

fot. AWZ
Biegnąc ścigamy się z własnym cieniem (fot. AWZ)

Żyjemy w dziwnych czasach, kiedy trudniej jest dostać się do przedszkola niż na wyższą uczelnię. Żeby mieć całkowitą pewność, że dziecko zostanie przyjęte do publicznej placówki, najlepiej być upośledzoną fizycznie lub psychicznie samotną matką kilkorga dzieci, objętą dodatkowo nadzorem kuratora. Wtedy zbiera się około 140 punktów. Ja mam 64 punkty, a i tak jestem w znacznie lepszej sytuacji niż na przykład osoby bezrobotne (64 punkty są za to, że oboje rodzice pracują lub studiują w trybie dziennym). Czytaj dalej