Bez przebaczenia

Osborne_Przebaczenie_500pcx_Gdzieś na obrzeżach marokańskiej pustyni w luksusowej posiadłości odbywa się weekendowe przyjęcie. Atmosfera rodem z filmów Felliniego – przepych, nadmiar, a wszystko podszyte pewną pustką i przeczuciem nadchodzącego końca świata, a przynajmniej cywilizacji zachodniej. Zarówno goście, jak i gospodarze to ludzie Zachodu, którzy w gorących piaskach szukają nowych wrażeń i podniet. Usługują im natomiast Marokańczycy, ludzie Wschodu – usłużni i posłuszni. Pod tą usłużnością gotuje się wybuchowa mieszanka gniewu, frustracji, pogardy, ale i pewnej fascynacji.

W swojej powieści „Przebaczenie” Lawrence Osborne pokazuje tę wojnę kultur, w której praktycznie wszystkie chwyty są dozwolone. Nikt tu nikogo nie rozumie, nikt też nie jest szczęśliwy.

Osią powieści są losy pary Anglików, którzy jadąc na przyjęcie potrącają śmiertelnie młodego mężczyznę. Rodzina zabitego domaga się zemsty. W tej historii nie ma złych i dobrych – wszyscy są mniej lub bardziej winni i nie mają tak naprawdę szans na odkupienie. Zawodzą recepty na szczęście – zarówno te pochodzące ze Wschodu, jak i te Zachodu.

Autor ma niewiele sympatii do swoich bohaterów. Każdy z nich jest na swój sposób odpychający – i nonszalancki, nadużywający alkoholu główny bohater i jego wycofana żona, i jej podstarzały jednonocny kochanek. Gospodarze, goście, służba, rodzina zabitego poszukiwacza skamieniałości-  wszyscy są wydziedziczonymi i osieroconymi dziećmi swoich kultur.

Co będzie dalej z nami wszystkimi? – Pyta Lawrence Osborne i sam sobie odpowiada, że będzie co najmniej źle.

Lawrence Osborne, Przebaczenie, Wydawnictwo Znak, Poznań 2015. Tłum. Anna Gralak

7147164

Touaregs_at_the_Festival_au_Desert_near_Timbuktu,_Mali_2012 (1)

Dieta elektroniczna

Jestem na diecie elektronicznej! Tak tak! Co tydzień mam generowany plan posiłków, system nie tylko podaje przepisy krok po kroku i liczy kalorie, ale nawet przygotowuje mi listę zakupów. Do tego trójwymiarowy model sylwetki obecnej i „docelowej”. XXI wiek. Dzięki diecie wróciłam do gotowania z sercem. Cieszę się!

Poza chudnięciem delektuję się życiem nie-urlopowym. Stęskniłam się za moim domem, pracą, wieczornym czytaniem książek i przepustkami do kawiarni. Naprawdę jestem szczęśliwa w swojej codzienności. Chodzę ulubionymi ścieżkami i uśmiecham do swojego miasta.