Lekcja uważności

Thich Nhat Hanh
Thich Nhat Hanh

Pewnego wieczoru, wróciwszy do mojej pustelni ze spaceru po wzgórzach, zobaczyłem, że wszystkie drzwi i okna są pootwierane. Wychodząc z domu, nie zabezpieczyłem ich i zimny wiatr pootwierał okna i porozrzucał papiery z biurka po całym pokoju. Czym prędzej pozamykałem drzwi i okna, zapaliłem lampę, pozbierałem papiery i ułożyłem je schludnie na biurku. Potem rozpaliłem ogień w kominku i niebawem trzaskające polana na nowo ogrzały pokój.

Czytaj dalej

Codzienne skrawki

Do poduszki czytam „Spokój to każdy z nas”  Thich Nhat Hanh’a (Boże, kiedy ja się nauczę wymawiać to nazwisko?).  Zaczynam kolejny tom „Dzienników” Dąbrowskiej. Chcę się wybrać do jej mieszkania – obecnie muzeum – na Polną 40. Dotknąć biurka, wyjrzeć przez okno, głęboko pooddychać powietrzem tego miejsca. Czytaj dalej