Jesienny ogród sztuk

Włóczymy się z Emilką po różnych warsztatach. Dziś na przykład „Czy można pokochać śmieci?” w Nowym Wspaniałym Swiecie. Można pokochać, słowo honoru. To, co wydaje się odpychające i niepotrzebne, może okazać się twórcze i rozwojowe.

Bez nawozu w ogrodzie najlepiej rosną chwasty!

Zauważam u siebie nauczycielsko-warsztatowe odruchy. Lubię prowadzić grupy, brakuje mi tego.

Jutro wybieram się na trzygodzinne zajęcia „Proces twórczy„, na których nie mam pojęcia co się będzie działo. I bardzo mnie to cieszy. Ostatnio lubię sama siebie zaskakiwać.

Potrzeba mi wzmocnienia


Długo oczekiwane warsztaty ciasteczkowe. Boże, jakie to piękne, że mogę już odstawić dziecko na zajęcia, a sama delektować się kawą i książką! Emilka jest już naprawdę duża i samodzielna. W ramach sobotniej promocji dla steranych matek na czytanie miałam dobre trzy godziny. Czytaj dalej

Majowo

Byłyśmy z Emilką na warszatach robienia książek dla dzieci. Moje wrażenia mieszane. Niektórym się wydaje, że do prowadzenia zajęć z dziećmi nie trzeba mieć żadnych kompetencji. A to nieprawda! Ale pomińmy milczeniem pedagogiczne uchybienia (liczne, oj liczne). Emilka stworzyła swoją pierwszą książeczkę.

Bardzo dobrze mi w tym czteroletnim świecie. Poranki filmowe, teatrzyki, ganianie gołębii, pierwsze przyjaźnie. Towarzyszenie dziecku w poznawaniu świata to przygoda i przywilej. Czasami dość męczący…

Lubię maj, nawet taki zimowy, jak w tym roku. Lubię ten nagły wybuch liści na drzewach, agresywny fiolet bzów i niespodziewane ulewy.

Wieczorami relaksuję się przy dobrych, starych zwłokach spod pióra Agathy Christie.

W ciągu dnia wywiady, teksty, lektury i planowanie. Praca na wysokich obrotach. Aż furkoczą koła zębate.