Lubię

Lubię być między jedną książką a drugą. Lubię zastanawiać się leniwie, co zabrać ze sobą do wanny (w momencie zastanawiania się WSZYSTKO jest możliwe). Lubię obolałe mięśnie, które wspominają duże ilości tańczenia i biegania. Lubię prawie czerwcowe truskawki z makaronem razowym i śmietaną. Lubię nagłą ulewę w ciepłe popołudnie. Lubię słodki zapach kwitnących drzew owocowych. Lubię marzyć o lipcowych podróżach. Lubię jechać piętnastką na trasie Filtry-Muranów-Marymont i z powrotem. Lubię zapach mokrej sierści mojego psa. Lubię zapach moich nowych perfum (pachną jak ogród po deszczowej nocy). Lubię majowe sny. Lubię wieczorną ciszę, którą nagle przerywa grzmot.

Piękny piątek

Uff, jestem taka wymiętoszona, że ledwo siedzę przed komputerem. A wymiętosiłam się na własne życzenie w niezwykle miłych okolicznościach przyrody. Wybrałyśmy się z Emilką na koncert folkowego zespołu Beltaine. Przez półtorej godziny tańczyłyśmy ile sił w nogach (i rękach i brzuchach i wszystkim) i dowlokłyśmy się do domu grubo po 21. Dziecko padło trzy minuty po przyłożeniu głowy do poduszki. Ja chyba zaraz pójdę w jej ślady. Czytaj dalej