Kanały:
Wpisy
Komentarze

W ubezpieczeniach majątkowych są szkody, które się likwiduje. W życiowych są „zdarzenia” z którymi nie wiadomo co się robi. Niestety w wielu przypadkach niewiele zostaje do zrobienia. Listopad okazał się takim miesiącem zdarzeń ubezpieczeniowych. Zaczęło się od rzeczywistej lub urojonej epidemii świńskiej grypy. Zachorowali rodzice mojej przyjaciółki. Grypa wydawała się zwykła, wcale nie świńska. Ale mamie jakoś się nie poprawiało.

Po kilku dniach trafiła do szpitala. Zdiagnozowano sepsę, zapalenie płuc. Zaburzenia funkcjonowania nerek i wątroby. Utrata przytomności, respirator. Walka o każdy oddech, o życie. Ot, zdarzenie ubezpieczeniowe. Pytam przyjaciółki, czy mama jest ubezpieczona? Raczej nie, chociaż nie wiadomo. Tylko ona to wie. Pierwszy wniosek: rodzina powinna wiedzieć, czy i gdzie jesteśmy ubezpieczeni. Powinna mieć numer agenta ubezpieczeniowego, który pomoże zorientować się w sytuacji. Czytaj dalej »

Burza uczuć raz jeszcze

Burza emocji

Wulkan emocji

Drzewo

Piątek

Zmalowało mi się

Więcej ciepła

Dżuma. Ludzie dzielą się na już chorych, jeszcze nie chorych i nosicieli. Wchodzę do ulubionej kawiarni i za chwilę robię w tył zwrot. W środku tak duszno i tłoczno, że wizualizują mi się wszystkie możliwe mikroby. Tańczące wirusy świńskie i nie świńskie. Łakome bakterie. Ufff. Mam ochotę wypożyczyć z biblioteki “Dżumę”.

Z innych spraw. Kupiłam sobie futrzasty termofor i zapisałam na masaż polinezyjski Lomi Lomi. Uczę się dbać o siebie bez poczucia winy. Bardzo przyjemna nauka.

Z jeszcze innych spraw. Marzy mi się kurs instruktorski tańców w kręgu. I jeszcze instruktorski kurs Improwizacja Tańca i Symbolika Ciała organizowany przez Instytut Dynamiki Tańca i Ruchu w Essen. I wierzę, że się uda.

Dobrze i źle

Obliczyłam, że w tym tygodniu spędziłam 12 godzin na parkiecie. Piękny tydzień, oby jak najwięcej takich, w każdym razie pod względem tańczenia. Bo obok trwa walka na śmierć i życie, w której nie uczestniczę bezpośrednio, tylko za pośrednictwem SMS-ów “Czy jest lepiej?”. Ale jak na złość wcale nie chce być lepiej.

Z życia

Bogini Kali

Bogini Kali

Przerażające, ekscytujące, życie po prostu. Jutro przede mną 5 godzin tańczenia. Nareszcie. Jestem ciekawa co i kto mi się wytańczy. W indyjskiej restauracji Buddha obserwuję posągi hinduskich bogiń. Jedno jest pewne, żadna nie przypomina Matki Boskiej. Oj nie.

Starsze wpisy »