Chroniczny syndrom znerwicowanego drwala

Tonę w morzu niekończących się list spraw do zrobienia, załatwienia, napisania, omówienia, wydzwonienia. Poziom mojego zorganizowania jest nędzny, a poziom energetyczny jeszcze nędzniejszy. A może jestem zbyt wymagająca wobec siebie? Być może wystarczy wprowadzić tylko kilka drobnych poprawek, a będzie znacznie lepiej? Ostatnio cierpię na chroniczny syndrom znerwicowanego drwala. Rąbię, rąbię, rąbię i tak jestem zajęta rąbaniem, że nie starcza czasu na ostrzenie siekiery.

Jutro wyjmuję z szafy płytę Briana Tracy „Strategie zarządzania czasem„. Słuchałam tego nagrania w wersji angielskiej jeszcze w liceum, ucząc się w ten nieco dziwaczny sposób angielskiego. Dam znać, czy pomogło tym razem.

A na odtrutkę po pragmatycznym Brianie, bardzo niepragmatyczny Tiziano Terzani i „Nic nie zdarza się przypadkiem„. Bo czy ten cały szaleńczy pośpiech nie jest w gruncie rzeczy pomyłką? W gruncie rzeczy nie ma się czym tak bardzo przejmować.

A na deser „Karolcia” czytana wspólnie z Emilką i pisanie listu do Swiętego Mikołaja. Przydałby się też listopadowo-grudniowy spacer i więcej powietrza. Zdecydowanie więcej powietrza!

Jedna uwaga do wpisu “Chroniczny syndrom znerwicowanego drwala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s