Wejdź w rzekę, ale nie pozwól by woda dotknęła twych stóp

Przydarzają się takie momenty, kiedy widzisz, że jesteś jak budda – to gracja, uważność, wyciszenie; ten sam świat przepełniony pięknem, błogością, radością. To właśnie pochodzi z twojego centrum; te  przebłyski jednak nie mogą trwać długo – wciąż jesteś spychany z powrotem na obrzeża. Czujesz się z tego powodu głupio, jest ci źle i smutno. Wiesz, że przegapiasz gdzieś znaczenie życia.

Stopniowo nauczysz się przesuwać z obrzeży ku centrum i z powrotem bez większych problemów. Tak, jak wchodzisz do domu i wychodzisz z niego. Nie tworzysz podziałów, nie pytasz: „Skoro znalazłem się na zewnątrz, to jak teraz wejdę z powrotem do wewnątrz?” Nie zastanawiasz się będąc w środku, jak ci się uda wyjsć na zewnątrz. Jest piękna, słoneczna pogoda; ciepło, przyjemnie – to siedzisz w ogródku. Kiedy staje się coraz goręcej, zaczynasz się pocić; już nie jest miło, staje się duszno – po prostu wstajesz i wchodzisz do domu. Tam jest chłodno, nie odczuwasz dyskomfortu. I tak, zależnie od sytuacji zmieniasz miejsce.

Dokładnie w ten sam sposób człowiek świadomy, pełen zrozumienia, przemieszcza się ze swych peryferiów do centrum, z centrum ponownie na peryferia. Nigdzie nie jest uwięziony. Z targowiska do klasztoru, z bycia ekstrawertykiem do bycia introwertykiem – wiciąż zmienia miejsca. To jakby dwa skrzydła – współpracują ze sobą. Dzięki temu, że są umieszczone naprzeciw siebie, równoważą się. Gdyby dwa skrzydła były po tej samej stronie, ptak nie mógłby latać. […] Twoje wnętrze i zewnętrze są jak skrzydła.

Trzeba to dobrze zapamiętać, gdyż jest taka możliwość… otóż umysł ma skłonności do zaczepiania się. Są ludzie, którzy zaczepili się na targowisku; mówią, że nie są w stanie znaleźć miejsca, nie mają czasu na medytację. Nawet kiedy mają czas, to nie wiedzą jak medytować u wydaje im się, że nie umieliby. Mówią, że mają świeckie nastawienie – jak mogliby medytować? Są materialistami – jak mogliby medytować? Są ekstrawertykami – jakże mogłoby im się udać wejść w medytację? Wybrali jedno ze skrzydeł. Jest to oczywiście związane z frustracją; mając tylko jedno skrzydło jesteś skazany na frustrację.

Są też tacy, którzy mają dość świata i zdecydowali się na ucieczkę do klasztoru, w Himalaje, stali się sannjasinami, mnichami, rozpoczęli samotne życie, schowali się w sobie. Zamykają oczy, zamykają okna i drzwi, stają się leibnitzowskimi monadami, które nie mają okien, a następnie popadają w znużenie.

Na targowisku mieli wszystkiego dość, byli zmęczeni, sfrustrowani. Czuli się jak w domu wariatów, nie mogli się odprężyć. Było zbyt wiele związków a za mało czasu dla siebie, za mało własnej przestrzeni.
Zamieniali się w przedmioty, tracili swoje jaźnie, stawali się coraz bardziej materialni a coraz mniej duchowi. Zgubili drogę, świadomość, że istnieją. Uciekli. Zniechęcieni, zdruzgotani – uciekli. Teraz usiłują żyć w pojedynkę, życiem introwertyków, lecz wcześniej i później i to im się znudzi. Wybrali bowiem jedno skrzydło. Tym razem leży ono po przeciwnej stronie.

Nie akceptuję ani jednego ani drugiego. Chciałbym żebyście umieli pozostać na targowisku a jednocześnie wytworzyć w sobie medytacyjność. Tak, byście mogli współodczuwać z innymi, kochać, tworzyć miliony przeróżnych związków, ponieważ one was wzbogacają – ale jednocześnie byście umieli zamknąć drzwi i zrobić sobie wakacje od wszystkich związków, by móc odnowić kontakt z samym sobą.

Nawiązuj konktakty z innymi, ale pozostań w kontakcie z samym sobą. Kochaj innych, ale kochaj także siebie. Wychodź na zewnątrz! Świat jest piękny, pełen przygód; tworzy wyzwania, wzbogaca. Nie przegapiaj tego – spotykaj się ze światem kiedy puka do twoich drzwi. Nie obawiaj się, nie masz nic do stracenia a wszystko do zdobycia. Tylko się nie zgub. Nie odchodź za daleko, bo nie będziesz umiał wrócić do domu. Czasem zapomnij o świecie. Zrób sobie czas na medytację. Codziennie, jeśli chcesz zachować równowagę, powinieneś zachować proporcje między tym, co wewnętrzne i zewnętrzne, tak by się nie przechylały w żadną stronę.

O to właśnie chodzi mistrzom zen, kiedy mówią: „wejdź w rzekę, ale nie pozwól by woda dotknęła twych stóp”. Bądź w świecie, ale nie stawaj się jego częścią. Bądź w świecie, ale nie pozwól by świat był w tobie. Kiedy wracasz do domu, jesteś u siebie, tak jakby cały świat wyparował.

(Osho, „Świadomość. Klucz do życia w równowadze”, Wydawnictwo Garmond 2009, s. 225-228)

Jedna uwaga do wpisu “Wejdź w rzekę, ale nie pozwól by woda dotknęła twych stóp

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s