Efekt

Czy człowiek to wyłącznie maszyna napędzana hormonami? Czy miłość to chemiczna otoczka dla ślepego popędu? Czy depresja to awaria mózgu, którą powinien naprawić specjalista? Te wszystkie pytania zadaje Lucy Prebble w sztuce „Efekt”, którą w reżyserii Agnieszki Glińskiej możemy oglądać na deskach warszawskiego Teatru Studio.

Trwają testy nad depresantami nowej generacji. Wśród badanych znajduje się dwoje ludzi, których niespodziewanie dopada „skutek uboczny” leku – silny atak zakochania. Ta syntetyczna (?) miłość narasta w atmosferze odizolowania i ścisłych medycznych procedur. Badani stopniowo tracą nad sobą kontrolę i docierają na granicę obłędu.

On (grany przez Łukasza Simlata) jest romantykiem i wiecznym studentem, który łata dziury w budżecie uczestnictwem w eksperymentach medycznych. Ona (Agnieszka Pawełkiewicz) to dobrze ułożona studentka psychologii,prowadząca w pełni unormowane życie (również uczuciowe) i nie ma w nim miejsca na żadne niespodzianki.

efekt2Badaniami kieruje doświadczona lekarz psychiatra (w tej roli znakomita Dominika Ostałowska). Za fasadą chłodnego profesjonalizmu kryje się kobieta od lat cierpiąca na coraz głębsze epizody depresyjne, wątpiąca w sens leczenia ludzkich dusz chemicznymi wytworami koncernów farmaceutycznych.

Jej przełożony, a prywatnie kochanek sprzed wielu lat, to światowej sławy bóg antydepresantów i gwiazda medycznych kongresów. Gra go brawurowo Krzysztof Stroiński, pokazując balansowanie bohatera między idealizmem, komercją, żądzą sławy oraz rosnącą obawą, że może jednak całe życie wybierał źle.

efekt1W „Efekcie” trwa ciągłe ścieranie się racjonalizmu z idealizmem, ducha z materią, rozpaczy z namiętnością. Z tych bojów ostatecznie zwycięsko wychodzi miłość – może wynędzniała, osłabiona, bezbronna i bezsensowna – ale jednak triumfująca. Gdy wszystko inne wali się i zawodzi, miłość zostaje.

Nie da się tej miłości sprowadzić do ślepego instynktu (a jeśli to instynkt, to będący poza biologicznym rozsądkiem), ponieważ trwa również w czasie choroby, utraty świadomości, potrafi przeżyć ukryta przez kilkadziesiąt lat w uśpieniu, bez nadziei na cokolwiek. Dlaczego pojawia się i trwa, kiedy nie ma ku temu żadnych przesłanek? To jest zagadka wciąż poza zasięgiem medycyny. Już lepiej tej tajemnicy dotyka sztuka.

efekt0Lucy Prebble, „Efekt”, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Studio.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s